Z Bachusem pośród chmur, w klasie premium

Wina z Polski na światowym poziomie, czy to możliwe? O winach wytwarzanych w Polsce mówi się od kilku lat. Odradzająca się tradycja uprawy winorośli, w niektórych regionach kraju zaczyna być już nawet wykorzystywana jako atrakcja turystyczna. Odwiedziłem dolnośląską winnicę Adoria by przekonać czy są gotowi by stanąć w szranki z międzynarodową konkurencją. Sądzę, że są. W każdym razie mają podstawy by tak myśleć.



Widział jak Waszyngton rzucił wyzwanie Kalifornii

Mike Whitney, właściciel dolnośląskiej winnicy Adria, urodził się wśród winnic Kalifornii, następnie przeprowadził się ze swoją rodziną do stanu Waszyngton, w czasie, gdy winnice tego stanu zaczynały być wyzwaniem dla Kalifornijczyków w walce o tytuł najlepszych winnic Ameryki. By następnie, 1995 roku, zamieszkać w Polsce. 

Mike Whitney właściciel winnicy Adoria ze zwiedzającymi.

Waszyngton: „Obecnie jest to drugi pod względem wielkości terenów uprawy winogron stan USA choć w roku 1970 winnic było tam zaledwie dziesięć. W ciągu 50 lat uprawy pszenicy zamieniano na winorośl, sady na winnice i… dziś jest już prawie 600 winnic, a w ostatnich latach przemysł winiarski Waszyngtonu stał się najszybciej rozwijającym w całym sektorze rolnym USA.

Kiedy Mike postanowił zamieszkać w Polsce, nie oznaczało to, że postanowił porzucić swoją winiarską pasję. Wręcz przeciwnie! Przyjechał tu szukać najlepszego miejsca do uprawy winorośli. Najwyraźniej w jego żyłach krążył jeszcze pierwiastek zdobywców dzikiego zachodu. Nie chodzi o to, że postanowił uprawić winorośl w naszym klimacie. - W zasadzie wszystkie kwestie związane z warunkami uprawy winorośli określone są w dwóch tabelach; określającej wymagania winorośli i określającej warunki klimatyczne panujące w danym regionie - w dużym uproszczeniu tłumaczy Ilona Migacz z winnicy Adoria. Prawdziwym wyzwaniem był brak odpowiednich przepisów i problemy z urzędnikami.

Zamiast walczyć z wiatrakami, po prostu przekonali je do współpracy

Kiedy rozmawiałem z Mike’m ładnych kilka lat temu, podczas wrocławskiego jarmarku „Europa na widelcu”, opowiadał, że w zasadzie wspólnie z urzędnikami uczy się interpretacji istniejących przepisów w ramach których musi prowadzić swój biznes. Pamiętam jak wspominał, że na każde urzędnicze „niewolno”, odpowiadał „pokaż mi na to przepis”. Nawet dziś potwierdza to Ilona Migacz - Zawsze gdy jest jakiś urzędowy problem, Mike jak mantrę powtarza: „Pokaż mi ten przepis. Gdzie to jest napisane?”.

Pośród bisko 30 zezwoleń i koncesji niezbędnych do produkcji wina są 3 różne koncesje na sprzeaż hurtową, detaliczną i nawet na degustacje.

 

Dziś z częścią dolnośląskich urzędów współpracuje się dobrze mówi pani Ilona. - My nauczyliśmy się z nimi współpracować, a i oni zrozumieli, że również w ich interesie jest by współpraca układała się poprawnie. Wiedzą, że jeśli czegoś nie wytłumaczą i zrobimy to źle, po prostu będą mieli więcej pracy. Jeśli pojawiają się jakieś problemy, najczęściej wynikają z działalności urządów centralnych.

Zanim jednak Mike mógł zabutelkować pierwsze wino, sporo energii poświęcił na znalezienie odpowiedniego miejsca. Odrzucił trzysta możliwych lokalizacji by wybrać Zachowice. Zajęło mu to półtora roku. 

Potem sprowadził sadzonki, posadził, odczekał kilka lat, uzyskał około 30 zezwoleń i koncesji. I już. Mógł zająć się tym, po co tu przyjechał. Uprawą winorośli i produkcją wina.

Dziś oglądam sukces zaplanowany wiele lat temu

Wiedząc, że jedzie się zwiedzać winnice, człowiek mimowolnie przywołuje wyidealizowane obrazy widziane w telewizji albo w podróży do tradycyjnie winiarskich regionów. W tych wyobrażeniach winnice zdają się ciągnąć prawie po horyzont. Dlatego właśnie, kiedy przyjechałem do Adorii byłem trochę zaskoczony. 

Winnica wcale nie jest rozległa. Wręcz przeciwnie, sprawia wrażenie nieco małej. Nie zmienia to faktu, że mieści się na niej łącznie około 16 km obsady winogron. Winorośl po prostu nie potrzebuje aż tak dużo miejsca. Podobnie zresztą wyglądają winnice choćby w Dalmacji. 

Po środku winnicy znajduje się dom właściciela i budynek gospodarczy wybudowany w celach produkcyjnych i magazynowych.

W winnicy uprawiane są trzy z czterech fundamentalnych dla winiarstwa szczepów, Chardonnay, Pinot Noir i Reisling. Oprócz nich Bacchus przywieziony z pobliskiej Saksonii, z okolic Drezna. Szczep ten, bardzo popularny w Niemczech, doskonale udaje się również na Dolnym Śląsku mającym podobny do saksońskiego klimat. Bacchus jest przystosowany do chłodniejszych stref klimatycznych, nawet w niższych temperaturach uzyskuje wystarczający poziom cukru w gronach.

Winnicę odwiedziłem w zasadzie na kilka dni przed rozpoczęciem zbiorów. Wszędzie jeszcze panował spokój. Podczas spaceru między roślinami wydawało się, że słychać jedynie jak winogrona gromadzą cukier. Pogoda słoneczna, a na horyzoncie majaczył masyw Ślęży. Mimo wszystko odniosłem wrażenie jakby wszyscy kumulowali w sobie jakiś szczególny rodzaj skupienia.

Przeważająca większość winnic w Polsce prowadzona jest niejako przy okazji - mówi Ilona Migacz oprowadzając mnie po budynku produkcyjnym. - Często powstają jako wynik pasji właścicieli pensjonatów, hoteli czy restauracji. Są zajęciem turystycznie prestiżowym, ale jednak dodatkowym do prowadzonych biznesów. Czasami to po prostu hobby. My nie zajmujemy się niczym innym - dodaje. To wyjaśnia skąd moje wrażenie, raczej intuicyjnie odbierane niż wyczuwane przy udziale, napięcia panującego na dobrych kilka dni przed rozpoczęciem zbiorów.

Tank z blachy nierdzewnej do produkcji wina (fot. Adoria). W zależności od rodzaju wino przechowywane jest w tankach lub dębowych beczkach

 

W Adorii wytwarza się około 20 tysięcy butelek rocznie. Na sumę tę składają się wina białe i czerwone oraz musujące wytwarzane metodą tradycyjną (szampańską). Są to wina jednorodne, Adoria w zasadzie nie wytarza kupaży (wina wieloszczepowe, określane czasami jako blend); wyjątkiem jest Rose (wino różowe). Tak więc od tego jak uda się sezon, w głównej mierze zależy jaki będzie rok. Dlatego cały zespół winnicy Adoria musi być bardzo skoncentrowany na tym co robi i jak robi.  

Wino lubi spokój - powiedział mi właściciel mojej ulubionej wrocławskiej winiarni, kiedy spytałem go jaki jest jego klucz dobierania tak doskonale pasującej do atmosfery lokalu muzyki. W Adorii zdradzili mi, że  w tym kontekście charakter Mike doskonale pasuje do wina. W zasadzie nic nie jest w stanie wyprowadzić go z równowagi, poza pozostawienia otwartych drzwi do magazynu w upalne dni.

 

Adoria wytwarza także metodą tradycyjną wino musujące. Wino musi leżakować w butelkach przez 9 miesięcy.

 

Poważne podejście do postawionego sobie celu - możliwie najwyższej jakości wina - i maksymalna na nim koncentracja jest gwarancją sukcesu win marki Adoria. Którym bez wątpienia już winnica może się pochwalić. W ostatnich latach większość produkcji sprzedawana jest w Warszawie. Winnica może się pochwalić portfolio klientów, wśród których znajdują się najlepsze warszawskie hotele. Podczas mojej wizyty konfekcjonowane było zamówienie rozmiarów blisko połowy europalety dla klienta indywidualnego z Norwegii.

Naszą największą chlubą jest LOT - mówi Ilona Migacz. Reisling Adoria jest serwowany pasażerom klasy Premium narodowego przewoźnika. Jest swoistą tradycją wśród przewoźników narodowych, że linie serwują w klasie premium i biznes najwyższej jakości produkty krajowe. Polskie Linie Lotnicze LOT wybrały współpracę z winnicą Adoria.

Dobra marka win to sukces, na który pracuje się latami. Podczas moich odwiedzin usłyszałem ciekawą historię. Na jakimś międzynarodowym spotkaniu wytwórców wina Mike rozmawiał z człowiekiem, który wyznał, że jego  winnica ma 600 lat. Na co Mike odpowiedział - „Hm, a moja 6”; czym najpewniej wprowadził rozmówcę w zakłopotanie. Jakiś czas po tym spotkaniu, żona Mike zaproponowała by przed wjazdem do Adorii powiesić tabliczkę z rokiem założenia, argumentując, że teraz to może i śmiesznie wyglądać ale ich dzieci, w przyszłości będą podchodzić do tego już zupełnie inaczej. Powiedzcie, czy nie jest to najlepszy dowód na to, że ci ludzie na prawdę poważnie podchodzą do tego co robią?

Uznanie przychodzi szybko, jak na tę branże. - Kto by pomyślał, wina w Polsce? I to cholernie dobre wina! - ocenił wina Adoria Mike Botwin Profesor na Uniwersytecie Stanu Kalifornia, Przewodniczący amerykańskiego Wine Society San Luis Obispo

Sam Mike pisze na swojej stronie internetowej: „Zdecydowanie nie dokonałem tego sam (…) Miałem szczęście pracować ze wspaniałym zespołem najwyższej klasy specjalistów – między innymi z konsultantami z Oregon State University ze Stanów Zjednoczonych, z Uniwersytetu w Sienie w Toskanii, a także ze ekspertami i dostawcami z Włoch, Niemiec, Francji, Portugalii oraz Stanów Zjednoczonych (..)”

Wiedzą czego chcą, więc wciąż starają się bardziej

Mike i jego zespół po prostu wiedzą czego chcą. Nie bawią się w wytwarzanie wina na trochę większą skalę, oni po prostu tworzą markę! Od pierwszego dnia kiedy postanowili się tym zająć.  Nie widziałem tego jeszcze, w tej branży, w Polsce. Kraj pochodzenia ich wina nie ułatwia  przebicia się na rynku znawców, ale nie poddają się i robią swoje. Ale też dzielą się posiadaną wiedzą i mają głód nowej, pozwalającej możliwie najbardziej zbliżyć się do doskonałości. Dlatego właśnie podjęli współpracę z naukowcami z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu im. Adami Mickiewicza w Poznaniu.

Czy są wyjątkowi?

Można by powiedzieć, że każdy kto w Polsce, kraju, w którym tradycje winiarskie skończyły się w zasadzie w XVII wieku, postanowił zająć się wytwarzaniem wina, jest wyjątkowy. Co prawda na Dolnym Śląsku i na terenach dzisiejszego lubuskiego, przed II Wojną Światową, również wytwarzano wino. Jednak tych ludzi i ich tradycji przecież nie ma już na naszych ziemiach. Czy więc Adoria jest wyjątkowym miejscem? Moim zdanie zdecydowanie tak. Być może są w Polsce jeszcze inni winiarze, którzy równie poważnie podchodzą do swojego zajęcia. Pytanie czy zdobyli już podobne uznanie dla swoich win.

Jeśli kiedyś winiarstwo w Polsce rozwinie się tak, jak to miało miejsce w drugiej połowie lat osiemdziesiątych w stanie Waszyngton. Mike Whitney z pewnością zapisze się w historii jako jednej z ojców jego odrodzenia.

Moim zdaniem, tak, przynajmniej w tym kontekście są wyjątkowi. Warto więc postawić sobie pytanie, czy należy przepuścić nadarzającą się wyjątkową okazję zapoznania się z winami Adoria nim stanie się powszechnie znana?

 


Wykorzystując okazję, że niniejszy tekst ukazuje się na kilka dni przed terminem organizowanych w winnicy Adoria warsztatów winnych. Jak również zważywszy na fakt, że napisałem o Adorii jako o wyjątkowym miejscu i tworzących je ludziach, a nie o jej winach. Uważam, że byłoby błędem nie dodanie informacji, że 10 października 2015 roku w winnicy odbędą się warsztaty dla wszystkich zainteresowanych winem i procesem jego wytwarzania. Więcej o warsztatach przeczytacie na ich stronie internetowej (link do Adoria).


autor/ źródło: Rafał Nowakowski

Rafał Nowakowski

Nie jestem ekspertem medycznym, moim zadaniem jest stworzenie przeciwwagi dla publikacji o charakterze wyłącznie branżowym. Jestem miłośnikiem wszystkiego…


Zobacz też

 Przeczytaj dodatkowo




Jak skrócić kolejki do lekarzy?


Samo zwiększenie nakładów na usługi medyczne nie przyniesie skrócenia kolejek do lekarzy - mówili uczestnicy debaty zorganizowanej w poniedziałek…



NFZ o kontrolach ordynacji lekarskiej w I kwartale…

Cyfryzacja polskiej medycyny przyspiesza będzie mniej…

Fundusz skontrolował prawie 400 aptek

Mydło plemnikom szkodzi

Redakcja

GIF wycofuje z obrotu tabletki antykoncepcyjne

Decyzją GIF z obrotu na terenie całego kraju zostaje wycofany z obrotu produkt leczniczy Azalia (Desogestrelum) tabletki powlekane, 75 mcg, 28 tabletek, nr serii: T31394B, data ważności 01. 2015 T31394C,…
gif.gov.pl
Komunikat

Szpital na Banacha z najnowocześniejszym sprzętem…

Nieinwazyjna diagnostyka prenatalna

RPO nie skieruje wniosku do TK ws. koszyka świadczeń…

Ustawa o zdrowiu publicznym: jak sfinansować profilaktykę…